fbpx

Bez znajomości jest trudniej, więc je zrób!

Jedna strona narzeka, że nie ma znajomości więc nie zrobi biznesu. Druga strona ma znajomości więc przeprasza, że je ma. Ja więc w swoim stylu powiem – żadna ze stron nie ma racji. Bo znajomości to nic złego.

Grałeś kiedyś w Monopoly? Pewnie tak. I mogło być tak, że miałeś pecha, nie stawałeś na „brakujących” polach i nie postawiłeś hotelu. Czy wtedy obraziłeś się i poszedłeś do pokoju czy też zostałeś i grałeś według reguł? Jeżeli miałeś więcej niż 12 lat to pewnie zostałeś – bo takie są prawa gry i nie ma co się obrażać. Niestety w normalnym życiu ludzie wolą rzucić planszą.

Mówię o Monopoly i o zasadach tam panujących, ponieważ biznes to gra. Ma określone reguły. I żadne narzekanie, żaden płacz tego nie zmieni. A jest tak, że znajomości się liczą. Jeżeli masz znajomości to zawsze ktoś może Cię poznać z lukratywnym klientem, łatwiej jest się wstrzelić w potrzebę rynkową (możesz dowiedzieć się o niej z pierwszej ręki), szybciej się dowiesz o wolnych wakatach w firmie znajomego (lub znajomego znajomego). To tylko kilka pozytywów. Szczęśliwie życie się różni od gry Monopoly i nie musisz tutaj liczyć na łut szczęścia.

Dopomóż szczęściu

Świat biznesu i korporacji uznał, że słowo „znajomości” ma dosyć pejoratywny wydźwięk. Zastąpił je więc „otoczeniem społecznym” i „networkingiem”. Networking to właśnie takie pomaganie szczęściu , poznawanie ludzi w sposób aktywny.

Czym jest ten aktywny sposób? Cóż, nie są to suche wiadomości na LinkedIn, że ktoś chce Cię poznać, poszerzyć listę kontaktów. Najczęściej ktoś wcale nie chce Cię tam poznać, a coś Ci sprzedać – i to od razu jak tylko dodasz go do sieci (bo tam nie używa się słowa „znajomi”). Taka techniczka sprzedaży nazywa się inaczej – to spam. Networking to co innego. Więc jak się networking? Cóż – formalnie i nieformalnie.

Formalny networking to na pewno na specjalne sesje networkingowe, gdzie ludzie otwarcie przyznają się, że są tam po to, aby poznać innych ludzi. Inne w miarę formalne sposoby to konferencje, szkolenia, targi branżowe, studia (w tym MBA, które niektórzy robią głównie dla znajomości). Możesz kogoś poznać zarówno „przy okazji” jak i po prostu podejść i się zapoznać.

Nieformalny networking to w dużej mierze to, co się po wyżej wskazanych wydarzeniach dzieje. Czyli mamy imprezy, spotkania przy barze w hotelu czy też przyjacielskie piwko na studiach. Gdybym miał być szczery (a w sumie zawsze jestem) to bym powiedział (i powiem), że nieformalny networking jest jednak trochę ważniejszy niż ten formalny. Przejście na stopę koleżeńską jest jednak niezastąpione.

Pozakorporacyjny networking jest równie ważny, chociaż wielu ludzi nie zastanawia się nad jego potencjałem – zupełnie niesłusznie. Czymże jest ta forma budowania znajomości? Cóż – to otwarcie się na ludzi. Nie siedź w domu, pójdź na imprezę – poznasz ludzi. Pójdź na siłownie lub trening jakiejś dyscypliny sportowej – poznasz ludzi. Rozwijaj zainteresowania i eksploruj świat z nimi związany – poznasz ludzi. Skąd wiesz, że sąsiad, z którym nigdy nie chciało Ci się rozmawiać, nie okaże się bardzo ciekawą osobą, która również może mieć zbawienny wpływ dla Twojej kariery?

Makiawelizm?

To wszystko o czym pisze brzmi dosyć makiawelistyczne… ale ja tylko ukazuję dane działania i ich możliwe skutki. Nie mówię (broń Boże!), że teraz masz iść specjalnie do sąsiada po sól i od razu wypytać „w którym korpo robi”. Nic z tych rzeczy. Zachęcam Cię jednak do otwarcia się na świat. Wtedy może się okazać, że zyskasz wiele przyjaźni zawartych zupełnie na luzie, bez spiny, przy okazji. A jeżeli ktoś akurat Ci pomoże w życiu? Cóż – wtedy nie przepraszaj.

Dodaj komentarz

Przewiń do góry