fbpx

Jak rozpoznać złego trenera personalnego?

Trenerzy personalni rosną jak grzyby po deszczu, a wprost proporcjonalnie do tego zjawiska spada jakość wykonywanych przez nich usług. Bardzo łatwo „nadziać się” na nieodpowiednią osobę i, po takim niepowodzeniu, przekreślić całą grupę zawodową za jednym zamachem. Taka generalizacja będzie niestety bardzo krzywdząca dla tych sumiennych i podchodzących do pracy odpowiedzialnie, z sercem. Mimo tego, iż absolutnie kocham to, co robię, to również noszę w sobie sporo gorzkich słów i zarzutów skierowanych do swojego środowiska zawodowego.

Niewiele jest osób, którym ufam jako specjalistom, niewielu szanuję za to etykę pracy. Uświadamiam sobie to za każdym razem, gdy osoba zainteresowana treningami personalnymi poszukuje trenera w innej niż moja lokalizacji, a mnie prosi o rekomendacje. Na tak ogromne miasto jak Kraków przychodzi mi do głowy maksymalnie trzech, może czterech trenerów, za których ręczę i wiem, że nie wstydziłbym się za nich w późniejszym czasie. To dość mało, nie sądzisz?

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że paradoksalnie problemem nie jest wiedza, której większości z nich odmówić nie można. Problemem jest całokształt podejścia do pracy, do podopiecznego oraz do wizji prowadzenia treningu personalnego. W związku z tym przygotowałem kilka wskazówek, które, mam nadzieję, pomogą szybko
zweryfikować złego trenera oraz uświadomić Ci, że pewne zachowania nie są i nie powinny być normą, a raczej czymś, co nie ma racji bytu i musi być natychmiast zduszane w zarodku.

1. Ego wyższe niż IQ

Zazwyczaj trenerem personalnym jest stosunkowo młoda osoba – dobrze wyglądająca, posiadająca pasję i pracę, którą lubi. Jak się okazuje nawet to bywa potencjalnie niebezpieczne. Bardzo często zdarza się tak, że trener jest absolutnie zaślepiony swoją zajebistością. Jest to o tyle problematyczne, że w tym wszystkim zapomina co, a raczej kto, powinien być tutaj najważniejszy. To dzięki podopiecznym może się rozwijać, zarabiać pieniądze i tworzyć wizerunek eksperta. Zamiast skupiać się na swojej klacie, pośladkach, lajkach na Instagramie, historiach o tym, gdzie był, co ile kosztowało oraz ile mu brakuje do wzięcia leasingu na Mercedesa, powinien w pierwszej kolejności skupić się na Twoich potrzebach, na Twoim ciele, Twoich efektach i sukcesach. Nie chodzi tu o to, że w ogóle nie powinien mówić o sobie. Zwróć natomiast uwagę, czy tak naprawdę w ogóle interesuje go to, co u Ciebie i jak się czujesz.

2. Mój cel ważniejszy niż Twój

Każdy nawiązuje współpracę z trenerem personalnym w związku z celem, który chce urzeczywistnić. Plany są różne – może to być redukcja wagi, nabranie masy mięśniowej, szlifowanie techniki, wyeliminowanie bólu kręgosłupa lub nauka podciągania na drążku.

Dobry trener personalny pomaga Ci realizować założone cele i po pewnym czasie sam dostrzegasz, że sukcesywnie zbliżacie się do ich osiągania. Oczywiście, po drodze może pojawić się kilka dodatkowych problemów czy dysfunkcji, którymi trzeba się zająć, żeby dalszy proces był możliwy. W takim wypadku powinieneś/powinnaś dostać jasną informację co nie gra i co trzeba poprawić, żeby można było iść dalej. Zły trener ma to w nosie. On faceta, który przyszedł, by wyeliminować ból pleców, wrzuca na klatę i biceps, z kolei dziewczynę, która chciałaby się nauczyć podciągania na drążku, katuje za każdym razem wznosami bioder i przysiadami, ponieważ wizja każdego człowieka jest przez niego rozpatrywana wyłącznie przez pryzmat jego samego.

Jeśli zauważysz, że na treningu zupełnie nie skupiacie się na tym, na czym Ci zależy i nie dostajesz przy tym racjonalnego wytłumaczenia takiego stanu rzeczy, to lepiej daj sobie sposób z tą współpracą. Dla własnego dobra.

3. Szacunek został w domu

Zły trener personalny Cię nie szanuje. Nie da się tego nie zauważyć. Interesuje go tylko dzień zapłaty, a reszta jest zupełnie nieistotna. Spóźniając się na trening albo nie przychodząc na niego w ogóle udaje, że nic się nie stało i najczęściej nie usłyszysz nawet „przepraszam”. Jak nie zadzwonisz i się nie przypomnisz, to nie dostaniesz planu
treningowego, diety, terminu kolejnego spotkania. W trakcie treningów gada sobie z recepcjonistą i co jakiś czasu rzuca „nooo, dobrze, jeszcze dziesięć”. Traktuje Cię jak swojego Pokemona albo, co gorsza, jak chodzącą portmonetkę. Ma w nosie czy osiągniesz swój cel. Tak długo jak płacisz, tak długo jesteś mu potrzebny. Potem najwyżej znajdzie sobie innego naiwnego. Sposób, w jaki się do Ciebie odnosi też pozostawia wiele do życzenia. Odzywa się chamsko, bez szacunku, prześmiewczo. Może być w wieku Twoich dzieci, a traktuje Cię z wyższością, jak jakiegoś smarkacza. Nigdy w życiu nie możesz sobie na to nie pozwolić. Wiadomo, każdy może mieć gorszy dzień i nie być super miły, ale on nie robi Ci łaski, że przyszedł i z Tobą trenuje. Powinien przeprosić za swoje zachowanie i dołożyć wszelkich starań, aby nigdy więcej to się nie powtórzyło. Nie dawaj sobą pomiatać. Nigdy, nikomu!

4. Stan skupienia

Jest dla mnie rzeczą absolutnie karygodną, gdy trener w trakcie treningu personalnego przegląda Instagrama, Facebooka lub gada z kimś przez telefon. Do tego ogląda sobie dziewczyny, które właśnie weszły na siłownię, filmik na telewizorku na ścianie, czy, co najlepsze, samego siebie w lustrze. Po prostu nie jest skupiony na treningu z Tobą. W ogóle go nie interesujesz. „Masz do zrobienia 10 pompek, to sobie rób, ja mam ważniejsze rzeczy na głowie niż monitorowanie tego”. To nie jest tak, że nie można użyć telefonu. Sam czasem pokazuję podopiecznym jakiegoś mema w formie żartu sytuacyjnego, razem oglądamy fragment jakiegoś filmiku na YT lub czekam na mega ważny telefon, którego nie jestem w stanie zaplanować godzinowo. Dzieje się tak natomiast tylko za obopólną zgodą. Moi podopieczni są o tym informowani i absolutnie zawsze zdarza się to w przerwie między ćwiczeniami, a nie w ich trakcie. Na treningu najważniejszy jest Twój trening.

5. Zgłaszam NP

Zły trener to trener-improwizator. Nie planuje Twoich treningów, nie ma jakiejś z góry przemyślanej struktury i indywidualnie dopasowanego planu. Pomysł na trening rodzi się w jego trakcie. „Hymmmm…, wczoraj były pompki i rzucanie piłką, to możeeee dziś będą plecy i coś na pośladek, co Ty na to?” A Ty na to powinieneś/powinnaś powiedzieć: „do widzenia”. Trening to proces, który powinien być zaplanowany i skrojony na miarę dla każdego w sposób indywidualny. Zaawansowane budowanie planów, dzieląc je na mezo i makro cykle treningowe może być trudne do zastosowania u osób początkujących, z nieregularnym trybem uczęszczania na siłownię. Ale przynajmniej trening na dany dzień powinien być wcześniej zaplanowany i najlepiej zapisany.

6. Powtórka z WF-u

Trenując ze złym trenerem personalnym czasem możesz mieć dziwne wrażenie, że czegoś w tym treningu brakuje. Zazwyczaj jest to rozgrzewka. Jak wychodzisz z szatni i od razu pakujecie się pod sztangę, to coś tu ewidentnie nie gra. Nierozgrzana lub rozgrzana w sposób niekompletny osoba oznacza gorszy jakościowo trening, ale przede wszystkim bardzo wysokie ryzyko kontuzji i urazów. O rozgrzewce napisałem oddzielny artykuł, ale jak robicie nogi to kompleksowe rozgrzewanie i przygotowanie nóg do treningu musi być zauważalne. 3 minuty na rowerku to nie rozgrzewka.

7. Mastermind

Zły trener to alfa i omega. On wie wszystko o wszystkim. A nawet jak nie wie, to stworzy jakąś przekonującą bajkę, żebyś się o tym nie dowiedział. Nie ma ludzi wszechwiedzących i każdy czasem trafi na pytanie, na które powinien szczerze odpowiedzieć: „nie wiem” zamiast zgrywać mędrca. Zły trener uważa również, że on poprowadzi całą dietę przy problemach hormonalnych, mimo tego że rozpisuje tylko ryż z kurczakiem i brokuły oraz że na pewno nie masz skoliozy, tylko spięte plecy, wiec 5 minut rolowania wałkiem i będzie cacy. Aha, jeszcze jedno. Ty nigdy nie masz racji.

8. „Chcesz ze mną trenować? Okej! Jutro pierwszy trening”

Gdy podejmuję się współpracy z nową osobą, to najpierw zapraszam ją na darmową konsultację. Podczas spotkania wypełniamy kwestionariusz medyczny, dzięki któremu dowiaduję się o ewentualnych problemach zdrowotnych danej osoby, historii urazów i dolegliwościach związanych z układem ruchu oraz jaki jest aktualny poziom aktywności fizycznej. Spisujemy również cel treningowy, czyli wszystko to, co dana osoba chce dzięki mnie osiągnąć. Potem przechodzimy do ustalenia jak to możemy pogodzić, kiedy się spotykać, jak wycenić taką pomoc oraz jak długo nam to zajmie. Następnie umawiam się na drugie spotkanie lub następuje ono od razu z pierwszym w pakiecie.

Drugie spotkanie to część praktyczna, czyli pierwszy darmowy trening. Ale nie jest to prawdziwy trening, tylko moja diagnostyka danej osoby. Sprawdzam jak sobie radzi z podstawowym wzorcami ruchowymi, które mięśnie są zbyt napięte, a które luźne, gdzie są ograniczenia w zakresie ruchu oraz jakie występują asymetrie w ułożeniu ciała. To jest podstawa, żeby zaprogramować prawidłowy i skrojony na miarę trening dla osoby początkującej. To skoro już to wiesz, to wiedz, że zły trener tego nie zrobi. On na pierwszym treningu leci już swoją rozpiskę, a dopiero w praniu wyjdzie czy się uda czy nie.

9. Punkt specjalny dla kobiet trenujących z trenerem!!!

Jesteś kobietą i rozpoczęłaś współpracę z trenerem personalnym? To, co się nie może absolutnie nigdy wydarzyć na treningu, to teksty rzucane przez trenera w Twoją stronę o charakterze seksistowskim, nacechowanym erotycznie lub zbytnio ukierunkowanym na Twój wygląd i ubiór. Jeśli trener z którym trenujesz swoim działaniem i tym co mówi, spowoduje, że przestaniesz się czuć na treningach swobodnie i komfortowo, to uciekaj jak najdalej możesz.

Pierwsza taka sytuacja powinna zapalić Ci lampkę ostrzegawczą. Istnieje różnica między pochwaleniem za postępy i opisaniem progresu poszczególnych części ciała, a rzucaniem tekstów w rodzaju: „twój tyłek wygląda mega dobrze w tych legginsach”, albo żarcikami w stylu: „mam nadzieję, że taki dekolt będę widywał codziennie na treningach, hehe”. Myślicie, że to się nie zdarza? Osobiście znam osobę, której pomagałem znaleźć innego trenera personalnego po tym jak poprzedni „specjalista” zażartował sobie czy: „lubi być na kolanach”. Tak samo istnieje różnica między przyłożeniem palca do pośladka, po uprzednim otrzymaniu zgody, w celu sprawdzenia czy jest poprawnie napięty, a trzymaniem dłoni na Twoim tyłku w czasie trwania ćwiczenia. Nie, to nie jest potrzebne, żeby ocenić czy ten mięsień pracuje poprawnie. Nie pozwalajcie sobie na to, nigdy. Tak nie zachowuje się profesjonalista tylko zwykły cham.

Dodaj komentarz

Przewiń do góry