fbpx

Suplementacja chlorofilem – czy warto?

Dzisiejszy wpis został przygotowany przez kosmetolog Justynę Sierant.

Ostatnio popularność zyskuje nowy sposób na zdrową cerę, czyli suplementacja chlorofilem. Producenci suplementów wychodzą naprzeciw różnorodnym preferencjom konsumentów i – w myśl zasady “nasz klient, nasz pan” – oferują chlorofil w proszku, w płynie, w formie kropel, tabletek czy kapsułek.

Czym właściwie jest chlorofil?

Chlorofil to nic innego jak zielony barwnik roślin, umożliwiający im przeprowadzanie procesu fotosyntezy.

Część z Was na pewno pamięta to pojęcie z lekcji biologii, ale niewtajemniczonym przypomnę, że fotosynteza to swoista “dieta” dla roślin. 🙂

Rośliny w celu odżywiania potrzebują w zasadzie jedynie dwutlenku węgla, wody i światła. Fotosynteza więc, to inaczej zdolność wytwarzania niezbędnych dla roślin składników odżywczych, do których należą glukoza i tlen.

Dzięki uwolnionemu przez rośliny tlenowi możemy oddychać i my. Co więcej, z każdym wydechem produkujemy dwutlenek węgla pożądany przez rośliny. W ten sposób koło się zamyka.

Chlorofil to składnik niezbędny do przeprowadzenia procesu fotosyntezy. To właśnie on pochłania światło i rozpoczyna szereg biochemicznych przemian w roślinie.

W kosmetyce, chlorofil wykorzystywany jest jako barwnik produktów kosmetycznych. Potwierdzono także jego regenerujące działanie i pozytywny wpływ na gojenie się ran. Ściągające właściwości chlorofilu wykorzystuje się ponadto w kosmetykach dedykowanych cerom tłustym, bo wykazuje on zdolność ograniczania produkcji łoju.

Swoją budową, chlorofil niezwykle przypomina hemoglobinę. Od czerwonego barwnika krwi, transportującego tlen, różni go zasadniczo tylko centralnie ułożony atom metalu. W chlorofilu występuje magnez, w hemoglobinie zaś – żelazo.

Tajemnica suplementacji

Nie jest sekretem, że zachowanie pełni sił, zdrowia, dobrego samopoczucia i zdrowej skóry zależy w dużej mierze od szeroko pojętego trybu życia.

Zbilansowana, różnorodna dieta dopasowana do indywidualnych potrzeb powinna zapewnić podaż wszystkich niezbędnych składników pożywienia i wyeliminować ryzyko niedoborów. Suplementacja więc, nie jest w takim przypadku wymagana.

Jak więc jest z chlorofilem?

Choć posądza się go o niezwykle wartościowe właściwości, warto pamiętać, że chlorofil jest niezbędny do życia… jedynie roślinom.

Czym jest suplement?

Suplement to, technicznie rzecz biorąc, pożywienie. Jest produktem, który ma na celu uzupełnienie(!) normalnej diety. Suplement ma wykazywać efekt odżywczy, lecz nie może leczyć schorzeń. Nie wyleczy więc tym samym egzemy czy trądziku.

Warto pamiętać, że suplementy diety nie podlegają tak surowym przepisom jak leki.

Zasada przyjmowania suplementu jest bardzo prosta – przyjmujemy go tylko wtedy, gdy danego składnika w naszym organizmie jest za mało. Niedobór potwierdzić można badaniami krwi, które najrzetelniej wskażą poziom danej substancji.

To jak tam z Waszym poziomem chlorofilu? 😉

Choć suplementacja chlorofilem stała się ostatnio zwyczajnie modna, należy wiedzieć, że suplementy nie dają gwarancji poprawy stanu naszej skóry. Nie zrobią tego także w stosunku do żadnego innego organu.

Nie można podważyć, że na dobry stan skóry wpływ ma zdrowa dieta, prawidłowa pielęgnacja czy stan naszych organów. Można jednak przemyśleć to, w jakiej formie chcemy przyjmować chlorofil.

Dlaczego?

(Nie)spotykane właściwości chlorofilu

Na forach internetowych czy grupach pielęgnacyjnych aż kipi od informacji, że chlorofil odpowiada za detoksykację całego organizmu. Całkiem szczerze mówiąc, na miejscu wątroby poczułabym się po prostu urażona. Nie po to haruje całe życie przy filtrowaniu, metabolizowaniu i detoksykowaniu przeróżnych substancji by potem laury zbierał jakiś chlorofil. Co więcej, filtracją w naszym organizmie zajmują się także nerki. Co powiecie na to by w pierwszej kolejności zadbać po prostu o nasze organy?

“Suplementacja chlorofilem odkwasza organizm!” – piszą inni. Niestety i tutaj muszę wyprowadzić marzycieli z błędu. Odkwaszaniem organizmu zajmują się układy buforowe we krwi. To dzięki nim pH w naszym organizmie jest stałe, a my możemy cieszyć się względnie dobrym samopoczuciem. Jeśli ktokolwiek dozna dużych odchyleń od normy, prędzej niż po butelkę z chlorofilem radzę sięgnąć po telefon. I wykręcić 112.

Chlorofil także nie ma możliwości “wyleczyć raka”. Choć życie wielu osób byłoby wspanialsze (i mam szczerą nadzieję, że pewnego dnia leczenie nowotworów będzie bułką z masłem!), to stwierdzenie tego typu jest bardzo dużym nadużyciem. Chlorofil, owszem, prawdopodobnie ma zdolność ochrony przed niewielkimi ilościami substancji rakotwórczych, ale z pewnością raka nie leczy…

Trądziku także! Choć z doświadczenia wiem, że to często długa i nierówna walka – trądzik (czy pospolity, różowaty czy osób dorosłych) to złożona dermatoza na którą wpływ ma ogrom czynników. W tym przypadku należy zadbać o stan jelit i wątroby, równowagę hormonalną, odpowiednią pielęgnację, brak niedoborów pokarmowych czy cały sposób odżywiania. Czasami wymagana jest także farmakoterapia. No i warto uzbroić się w cierpliwość!

Chlorofil nie bardzo ma też możliwość “natleniać nasz organizm od środka”. Jak wspomniałam wcześniej – do fotosyntezy potrzeba po prostu światła, a ani ja ani Wy dostępu do słońca w żołądku nie mam. W ramach eksperymentu, polecam łyknąć tabletkę chlorofilu i stanąć twarzą do okna z otwartymi ustami. Następnie zmierzyć poziom saturacji przed i po, a potem przestać się wygłupiać. 

Czyli nie warto przyjmować chlorofilu?

Warto!

Najlepiej w owocach i warzywach.

Matka Natura sprytnie wymyśliła, by poza samym zielonym barwnikiem, w warzywach i owocach było mnóstwo innych substancji (witamin, mikroelementów, przeciwutleniaczy), pozytywnie wpływających na naszą skórę. A jeśli koniecznie chcecie przyjmować suplementy – lepszym rozwiązaniem będą np. suplementy z algą Chlorellą lub jej ekstrakty zamknięte w kosmetykach.

Według źródeł naukowych, to właśnie o niej możemy znaleźć większość badań dotyczących pozytywnego wpływu na skórę. Tłuszczowe wyciągi Chlorella vulgaris mają zdolność hamowania rozwoju bakterii protrądzikowych Cutibacterium acnes (kiedyś P. acnes) poprzez hamowanie aktywności lipazy antybakteryjnej, czyli enzymu o prozapalnym działaniu. Co więcej, działają także antyoksydacyjnie!

Drugą algą na którą warto zwrócić uwagę mogłaby być Spirulina. Ona także zawiera bogactwo nienasyconych kwasów tłuszczowych, witamin czy białka, a jej prozdrowotne właściwości wykorzystywane są podobno nawet przez załogi statków kosmicznych 🙂

  1. G. Sibi.: Inhibition of lipase and inflammatory mediators by Chlorella lipid extracts for antiacne treatment. J Adv Pharm Technol Res. 2015 Jan-Mar; 6(1): s. 7–12.
  2. Janiczek M., Ruprich M.: Substancje aktywne pozyskiwane z alg oraz ich zastosowanie w kosmeceutykach.  Kosmetologia Estetyczna 2 / 2017 / vol. 6, s. 131-137.
  3. Jękot B., Muszyńska B., Mastalerz T., Piórecka B.: Spirulina (Arthrospira) – badania nad działaniem leczniczym i jej właściwości prozdrowotne. Botanika farmaceutyczna, 2014. Tom 70, nr 11. s. 607-614.
  4. Józsa, L.; Ujhelyi, Z.; Vasvári, G.; Sinka, D.; Nemes, D.; Fenyvesi, F.; Váradi, J.; Vecsernyés, M.; Szabó, J.; Kalló, G.; Vasas, G.; Bácskay, I.; Fehér, P: Formulation of Creams Containing Spirulina Platensis Powder with Different Nonionic Surfactants for the Treatment of Acne Vulgaris. Molecules 2020, 25, 4856.
  5. Traczyk W.Z.: Fizjologia człowieka w zarysie. PZWL, Warszawa 2013.

Dodaj komentarz

Przewiń do góry