fbpx

Najczęściej popełniane błędy kont dietetycznych na Instagramie

Jeśli po lekturze ostatniego artykułu Jak zacząć swoją przygodę z Instagramem zdecydowałeś się zrobić pierwszy krok w stronę swojego dietetycznego imperium, zapoznaj się z najczęstszymi błędami, które popełniają osoby prowadzące profile o tematyce żywieniowej.

Dietetyku nie kradnij

To hasło, które pojawiło się w apelu chłopaków z ekipy #NieNaŻarty wystosowanego do wszystkich osób tworzących dietetyczne treści na Instagramie. Sama notorycznie spotykam się z tym, że ktoś kopiuje moje grafiki, ba, nawet cały zamysł na konto dosłownie 1:1 nie czując potrzeby zmiany nawet małego szczegółu czy w ogóle zaznaczenia jakiegokolwiek źródła inspiracji. Młody dietetyku, apeluję – dbaj o dobre relacje ze swoim środowiskiem zawodowym. Wspierajmy się, nie rzucajmy sobie kłód pod nogi. Twój plagiat widzą nie tylko osoby po fachu, ale także ich obserwatorzy chętnie podsyłając takie smaczki na priv. Mów o tych samych rzeczach, poruszaj te same tematy, zasypmy sieć wartościowymi treściami, ale na swój sposób. Razem możemy więcej 🙂

Człowiek widmo

Tworzenie dietetycznego profilu w mediach społecznościowych to nie tylko przepisy, grafiki i tym podobne, to także TY. Często trafiam na konta, których właściciele w ogóle nie pokazują się odbiorcom tym samym pozostając ludźmi-widmo. Doskonale rozumiem, że obycie z pokazywaniem się na stories nie jest łatwym orzechem do zgryzienia, zwłaszcza na początku kiedy z tyłu głowy widnieje obawa o mocnej ochronie swojej prywatności. Warto od czasu do czasu pokazywać się tak, aby obserwatorzy wiedzieli z kim mają do czynienia. Możesz wierzyć albo nie, ale Twój profil tylko i wyłącznie zyska na takich praktykach, nie straci. Przyczyni się to do budowania zupełnie innej więzi, nie tylko przez pryzmat eksperta wypowiadającego się w postach, ale także normalnego człowieka po drugiej stronie ekranu. Aby przełamać pierwsze lody możesz utworzyć wyróżnioną relację pod nazwą „O mnie” i tam umieścić kilka faktów na swój temat wraz z chociaż jednym zdjęciem.

Pogadanka na stories? Tak, ale z napisami

Lubisz oglądać gadane story innych, niezależnie od profesji profilu? Tak, ja też, ale podobnie jak cała masa innych osób nie zawsze mogę robić to z dźwiękiem. Nie dodając napisów do takich relacji zwiększasz ryzyko, że w takich (nierzadkich) wypadkach zostanie ona po prostu szybko przeklikana lub w ogóle porzucona na poczet czegoś bardziej interesującego. Sama przez długi okres nie rozumiałam jak bardzo jest to istotne! Zaczęłam robić to sumiennie w momencie kiedy dostałam kilka wiadomości od osób niesłyszących lub słabo słyszących, że niestety w ten sposób uniemożliwiam im poznanie przekazu mojej wypowiedzi.

Profesjonalna poradnia w DM

Prowadzenie dietetycznego profilu często wiąże się z dużą ilością próśb o porady na priv. Nie ma w tym nic złego i sama staram się doradzać przy jakichś prostych dylematach lub odesłać do odpowiednich źródeł, jednak problem pojawia się w momencie kiedy zaczynamy prowadzić mini-poradnię z prawdziwego zdarzenia wymieniając DM z osobami, które obficie opisują swoje problemy zdrowotne tworząc z tego plik na stronę A4 dołączając przy tym wyniki swoich badań laboratoryjnych. Zazwyczaj takie wiadomości wysyłane są do kilku, nawet kilkunastu kont żeby zwiększyć szansę na odpowiedź i poznać różne punkty widzenia dietetyków czy też wręcz wymusić na nich diagnozę swojej dolegliwości.

No właśnie, zacznijmy od tego – dietetyk nie jest od diagnozowania, nie leży to w zakresie naszych zawodowych kompetencji. Po drugie – często nawet godzinny wywiad żywieniowy nie jest w stanie wyczerpać tematu pacjenta z poważnymi czy nawet stosunkowo popularnymi (nie chcę nazwać tego błahymi, bo często stanowi to duże wyzwanie dla danej osoby) powikłaniami zdrowotnymi. Po trzecie – to nasza praca, więc profesjonalną konsultację przenieś do swojego gabinetu. Po czwarte – wiem, że im mniejsze konto tym większe poczucie obowiązku odpowiadania na każdą jedną wiadomość takiego typu, jednak musisz znać i wyznaczać swoje granice, bo inaczej nie będziesz mieć czasu na zajmowanie się tym, co realnie wpłynie na rozwój Twojej działalności. Pomijam już fakt do kogo będą kierowane ewentualne pretensje za udzielenie złej porady kiedy okaże się, że dana osoba pominęła dużo istotnych danych, a zastosowanie naszych wskazówek nie dość, że nie pomogło, to być może pogorszyło jej samopoczucie czy też stan zdrowia.

Poświęć czas na research

Zdecydowałeś się na wypuszczenie swojego debiutanckiego produktu? Niezależnie od tego czy jest to ebook z przepisami czy może jakiś autorski jadłospis poświęć czas na rozeznanie się w przeciętnych stawkach rynkowych. Rozumiem, że wiele osób ma poczucie, że na start nie może „się cenić”, ale wypuszczenie ebooka za 9,90 zł czy też tygodniowego jadłospisu za 15-19 zł to zaniżanie cen rynkowych. Skutki takich praktyk odczujesz dopiero za kilka lat, jednak jeśli nie chcesz w przyszłości obniżać progu swoich potencjalnych zarobków to podejmij decyzję czy nie lepiej podarować takiego ebooka swoim odbiorcom za darmo, na przykład w celu budowania swojej bazy mailingowej. Nie sprzedawaj tej samej rzeczy co inni za 10-15% średnich cen rynkowych! Możesz też doświadczyć dużej pretensjonalności ze strony odbiorców przy chęci podwyższenia tak niskiej cenie przy kolejnym pokrewnym produkcie („Ale jak to, poprzedni był za dyszkę, teraz za 40? No chyba zwariowałeś! Unfollow!).

Podsumowując

Gratulacje, przebrnąłeś przez wszystkie punkty mojego subiektywnego poradnika dla osób prowadzących dietetyczne konta na Instagramie. Nikt nie zmusi Cię do zastosowania się do tych porad, jednak mam nadzieję, że moje doświadczenie w branży pomoże Ci rozwijać swoje media społecznościowe w najlepszym możliwym kierunku. Trzymam kciuki!

 

Dodaj komentarz

Przewiń do góry